Targowisko na placu Wróblewskiego działa w najlepsze
Choć targowisko na pl. Wróblewskiego miało zostać zlikwidowane z początkiem roku, to kupcy nadal tam handlują. Z końcem ubiegłego roku przedsiębiorstwu Targpiast skończyła się umowa na zarządzanie targiem. Do tego dnia handlujący tam kupcy płacili Targpiastowi miesięczne opłaty. Teraz nie płacą nikomu.
Dni targowiska (jest na nim kilka schludnych stoisk, głównie z odzieżą) i tak są policzone. Zostanie zlikwidowane, gdy zacznie się remont ul. Pułaskiego. Kiedy? Tego urzędnicy jeszcze nie zaplanowali. W miejscu dzisiejszego targu będzie parking.
Czy jednak fakt, że urzędnicy przymknęli oko na handel bez opłat, nie oznacza, że praktycznie w każdym miejscu we Wrocławiu można rozłożyć swój kram?
Sławomir Chełchowski ze straży miejskiej mówi, że gdy kupcy mają zarejstrowaną działalność gospodarczą i nie blokują pasa drogowego, to funkcjonariusze nie mogą wlepić im mandatu.
Tymczasem tuż obok schludnych kramów rozrasta się dzikie targowisko. Widok jest okropny. Sprzedaje się tam stare ubrania czy rozlatujące się zabawki.
Część tamtejszych kramarzy jest stale pod wpływem alkoholu. - Często tam interweniujemy - przyznaje Chełchowski. - Sprzedawców pod wpływem alkoholu zawozimy do izby wytrzeźwień.
Handlarze z dzikiego targowiska nie mają założonej działalności gospodarczej. Często też wieszają swój towar na płocie sąsiedniej szkoły podstawowej. Jednak próby przegonienia ich przypominają walkę z wiatrakami. Nawet jeśli strażnik każe im zwinąć towar i odejść, a nawet ukarze mandatem, to gdy odejdzie, handlarze wracają.
Handel na dziko
Handlowanie na dziko jest problemem nie tylko na pl. Wróblewskiego.
Kupcy rozstawiają kramy również przy ul. Jemiołowej, gdzie dawniej było targowisko, a dziś handlować nie można. Poza tym, przy każdym większym kiermaszu,
obok handlarzy płacących podatki, rozstawiają się kupcy, którzy ani myślą uiszczać opłaty. Tak jest choćby na targach przy ul. Ptasiej czy Niedźwiedziej.
Artykuł pochodzi ze strony: www.gazetawroclawska.pl
Auto: Marcin Torz
------------------------------------------
KOMENTARZ: Kamil Chomentowski - Wiceprzewodniczący Rady Osiedla
Sprawa nielegalnego targowiska była wielokrotnie zgłaszana przez Radę Osiedla do Strażnika Osiedlowego. Sprzedający wystawiają stare rzeczy, często nie nadające się do użytku licząc na to, że jednak znajdą się chętni na ich zakup. Dodatkowym problemem jest to, iż rzeczy często pozostawione "bez opieki" są po prostu zwykłymi śmieciami, które niestety, ale powodują, że centrum Wrocławia (niedaleko znajduję się Urząd Marszałkowski, etc.) wygląda jak po przejściu ogromnej fali...jednak nie wody..ale brudu. To smutne, że miasto, nie potrafi poradzić sobie ze "sprzedawcami", którzy wpływają na negatywny wizerunek naszego miasta, ale także i osiedla Przedmieście Oławskie. Redaktor pisze, że przeganianie "sprzedawców" przypomina walkę z wiatrakami. Pewnie i ma rację, jednak aby rozwiązać ten problem, może warto by przyspieszyć tempo prac nad zagospodarowaniem tego terenu..?







